Dzisiaj nie ma powodów do witania się...
Dzisiaj czytałam wiele nieszczęśc na blogu... Na przykład to ze Evron uwięził naszą pomocną Pandę kochaną Natkę1121!!! w klatce! bo to było tak Natka powiedz nam to:
Dziś z rana jak zawsze szłam na jogging po naszej wyspie panfu.
Pobiegłam z ciekawości do tajemniczego lasu.
Zmęczona biegiem usiadłam na kamieniu obok jednorożca.
Moja aura wyczuła jakieś niebezpieczeństwo.
Usłyszałam że jakaś panda siedzi w krzakach.
Szybko zeskoczyłam ze skały i schowałam się za nią.
Obserwowałam uważnie.
Ta panda to był Evron!
Myślałam że ze strachu Evron wyczuje moją aurę.
Tylko spokojnie na pewno nic mi nie zrobi, chyba.
Przyglądałam się mu.
Jak na pandę to był strasznie niski.
No i spojrzałam że idzie w stronę góry czaszki.
Ciekawe po co tam idzie.
Spojrzałam że po wejściu w drzewo nie szedł na wprost tylko skręcił w lewo.
Postanowiłam pójść za nim.
Po kilku krokach dostałam się do lasu.
Było tam bardzo ciemno oraz zimno.
Ale oczywiście chciałam wiedzieć co to za miejsce.
O nie!
To SMS przyszedł na moją pandzią komórkę.
Przepraszam ale muszę odczytać.
O nie!
Evron usłyszał mój telefon!
Podniósł swoją magiczną różdżkę i wycelował we mnie.
Na szczęście zrobiłam unik.
Za mną było drzewo które rozprysło się w drobny mak!
Znów rzucił zaklęcie.
Postanowiłam użyć mocy której ostatnio się uczę czyli władanie piorunami.
Niestety zaklęcie się odbiło i byłam zamknięta w magicznej klatce!
Co było dalej opowie wam oczywiście kiedy indziej bo teraz nie ma szans na dostanie się do laptopa ale bez żartów od teraz... tym razem to było tak:

Wybrałam się na taras, gdy nagle zauważyłam Kamarię straszne zestresowaną
Więc spytałam co się stało a ona za to że muszę obudzić Paula wcześniej i może teraz Kru....cia. Obudziłam go lecz było już za późno...!...!...!...!
Niestety...Panfu i zły świat Evrona której nazwy nie pamiętam (xDD) zbiły się w jedność! trzeba to uratować!! spotkałam Kamarię która zabrała Paula (Krucia) do domu. A ja poszłam do pałacu tego maga (1) i mnie uwięził! dobrze że miałam drucik przy sobie (hehe)
Papa!